Barbara Banasiak
Prezes Krajowego Urzędu Pracy w latach 2001-2002


Epilog


Ponoć każde istnienie ma wbudowany mechanizm zniszczenia. Nie sądzę jednak, aby znalazł się wśród nas ktoś, kto w czasie tworzenia Systemu Urzędów Pracy nosił w sercu przekonanie o nieuchronności jego zniknięcia. A nawet jeśli ktoś o tym myślał – bo nic nie trwa wiecznie – nie sądzę, aby czynił to poważnie zastanawiając się nad datą.
A jednak 31 marca 2002 r. odchodzi w przeszłość ostatni człon Systemu Urzędów Pracy – Krajowy Urząd Pracy.
Nam, którym przyszło zamykać ostatnie drzwi, starającym się ogarnąć to co było, co jest i co się za chwilę stanie, zapamiętać wszystko, nie uchybić nikomu ani niczemu nasuwa się tylko jedna prawda. Najważniejszymi w naszym Systemie byli ludzie. Nasze wspaniale koleżanki i koledzy, którzy jeszcze pracują, gdzieś pracują i którzy już odeszli...
Mieliśmy wszyscy wyjątkowe szanse – zmienialiśmy, tworzyliśmy nową rzeczywistość. Nie jest przypadkiem, że byliśmy razem. Śmiem nawet twierdzić, że dobieraliśmy jak ziarenka w korcu maku – Elu, Alu, Jolu, Grażyno, Janko, Ireno, Małgosiu, Andrzeju, Włodku, Piotrze, Krzysztofie, Jacku,- ( nie sposób tu wymienić wszystkich) – i że nie mogło być inaczej. Mamy różne charaktery i temperamenty, ale łączyło nas to niezwykłe poczucie misji, które sprawiało, że zrobiliśmy więcej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać i zrobiliśmy to w trudnych warunkach i z klasą, której zazdrościła nam cała niemal Europa. Być może, że nawet nie zauważamy jak bardzo zmienialiśmy się pod wpływem tego, co robiliśmy wspólnie, nie mamy na to czasu, często także woli, bo chowamy w sobie jakieś nie wypowiedziane słowa – jestem jednak pewna, że po latach, gdy przyjdzie chwila wolnego czasu na refleksję, zdziwimy się jak wiele nam zostało z tej intensywnej pracy, wykonanych zadań i wspólnego zakopywania dołków. Jak bardzo byliśmy sobie wszyscy bliscy.
Nie było drugiej takiej społeczności zawodowej jak nasza i długo nie będzie i mam ten ogromny zaszczyt, że jestem jej członkiem.